Dania uruchomiła aplikację do udzielania zgody na seks

Nowa aplikacja do wyrażania zgody na seks w Danii umożliwia kochankom udzielanie zgody na ich smartfonach – po tym, jak kraj zaostrzył przepisy dotyczące gwałtu, aby wymagały wyraźnej zgody. Naciśnięcie przycisku w aplikacji iConsent daje pozwolenie na „jeden stosunek”, który jest ważny przez 24 godziny i może zostać wycofany w dowolnym momencie. Jednak aplikacja spotkała się z chłodnym przyjęciem w Danii, gdzie jedna z gazet nazwała ją „tak nieseksowną jak kolejna konferencja prasowa w sprawie koronawirusa”.

Zaszyfrowane dane są przechowywane w aplikacji na wypadek, gdyby były potrzebne przy dochodzeniach w sprawach karnych, chociaż eksperci mają wątpliwości, czy rzeczywiście kiedykolwiek zostaną wykorzystane w sądzie. Parlament Danii przyjął w grudniu nową ustawę rozszerzającą definicję gwałtu o każdą płeć bez wyraźnej zgody. Wcześniej prokuratorzy musieli wykazać, że gwałciciel użył przemocy lub zaatakował kogoś, kto nie był w stanie się oprzeć.

„Teraz będzie jasne, że jeśli obie strony nie wyrażą zgody na seks, to będzie to gwałt” – powiedział wówczas duński minister sprawiedliwości Nick Haekkerup. Podobnemu przepisowi wprowadzonemu w sąsiedniej Szwecji w 2018 r. przypisuje się 75-procentowy wzrost liczby wyroków skazujących za gwałt.

Twórcy twierdzą, że aplikacja daje ludziom „możliwość udokumentowania zgody na współżycie”, umożliwiając kochankom wysyłanie i odbieranie próśb za pośrednictwem ich telefonów. Dodają jednak, że „zgoda w aplikacji nigdy nie może występować samodzielnie i że to Ty i druga strona będziecie musieli uzyskać zgodę przed, w trakcie i po stosunku”. Użytkownicy mogą wywołać swoją historię udzielonych zgód, które są „przechowywane na bezpiecznych serwerach” i udostępniane tylko w przypadku dochodzenia karnego.

Aplikacja oferuje również porady dotyczące zdrowia seksualnego i linki do grup wsparcia dla ofiar dla osób wykorzystanych seksualnie. Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości około 11 400 kobiet rocznie jest gwałconych w Danii. Ale pierwszych 20 recenzji iConsent w sklepie Google Play dają jej wynik tylko 2,3 na pięć, a jeden użytkownik powiedział, że „nie ma sensu” tworzyć aplikacji na zgodę. Wyrazili również obawy, że aplikacja może zostać wykorzystana, zmuszając jedną ze stron do zaakceptowania prośby, tworząc fałszywy cyfrowy zapis zgody, której tak naprawdę nie wyrazili.

W zjadliwej recenzji gazeta Berlingske z Kopenhagi stwierdziła, że ​​aplikacja „łudząco przypomina przesyłanie pieniędzy”. „Po pierwsze, odrzuciliśmy romantyczne spotkania, korzystając z internetu, gdzie mogliśmy ukryć się wśród algorytmów” – czytamy. „Teraz stworzyliśmy również aplikację, która usuwa wszelkie ludzkie ciepło z czegoś, do czego nadal potrzebujemy być razem: z seksu”. Ponadto prawnicy wyrazili wątpliwości co do tego, czy dowody zebrane w aplikacji kiedykolwiek zostaną rzeczywiście wykorzystane w sądzie.

Mikkel Flyverbom, profesor z Kopenhagi i członek duńskiej rady etycznej, powiedział, że aplikacja odzwierciedla „naiwną wiarę w technologię”. Ludzie nie powinni mieć wrażenia, że ​​każdą złożoną ludzką interakcję można zastąpić wciskaniem przycisków – powiedział.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *