Wyborcza przeprasza za “myślozbrodnię”. List od czytelniczki wzbudził kontrowersje

„Gazeta Wyborcza” wywołała ogromny skandal i kontrowersję. Opublikowany został list od czytelniczki, która zwróciła uwagę na modę na bycie “niebinarnym” wśród młodzieży. Zaniepokojona była postawą znajomych swojej córki, którzy odtrącali każdego, kto nie identyfikował się jako osoba trans. Jej krytyczna postawa spotkała się ze wzburzeniem co bardziej postępowych czytelników i w ostateczności do przeprosin ze strony Aleksandry Sobczak i skasowaniem artykułu. 

 

Artykuł ukazał się 11 stycznia w formie listu od czytelnika. Zaniepokojona mama zwróciła uwagę na, jej zdaniem, niepokojącą modę wśród nastolatków.

Dyskusji nie ma. Jesteś przeciw nam, bo negujesz choć jedną rzecz z naszego zestawu poglądów, albo jesteś z nami, ale siedzisz cicho, jak mysz pod miotłą. O ile można to wybaczyć dzieciom, które naprawdę szukają akceptacji, to niestety obserwuję to również wśród dorosłych kobiet – pisze zaniepokojona matka.

Jak się okazało, wśród młodzieży panuje moda na bycie “niebinarnym”. W jaki sposób się to odbywa? Wyjaśnia sama autorka listu.

Córka mówi, że bardzo dużo znajomych identyfikuje się jako osoby niebinarne, „wybiera sobie zaimki”, niektórzy stwierdzają, że są transpłciowi. Przyglądam się temu zjawisku z zaciekawieniem i zmartwieniem.Widzę bowiem, że z drugiej strony zanikło naturalne zjawisko subkultur, czyli kojarzenia się młodzieży według zainteresowań. Nie ma już metali, punków, nie ma hipisów. Córka opowiada, że są tylko tak zwane „alternatywki”, a z drugiej strony prawicowa młodzież – i albo należysz do jednej grupy, albo jesteś spychana do drugiej. Nie ma nic pomiędzy! Oznacza to w praktyce, że albo przyjmujesz paczkę poglądów zawierającą niebinarność, „poczucie płci”, albo jesteś klasyfikowana jako przeciwniczka, „terfka”, „transfobka” (mimo że przecież ani ja, ani córka nie wykluczamy osób trans!) i nie ma możliwości rozmowy pomiędzy tymi dwoma grupami. To powoduje społeczny ostracyzm części młodych kobiet. Córka przeżywała długie rozterki, którymi się ze mną podzieliła po pewnym czasie – „,Mamo, co mam robić? Mam udawać osobę niebinarną? Przecież ja nie chcę! A nie chcę stracić moich przyjaciół!”.
Ten kontrowersyjny wpis został niemal natychmiast skrytykowany przez czytelników Wyborczej w komentarzach. Posypały się gromy na kobietę, która śmiała mieć inne zdanie na temat lewicowego szaleństwa na punkcie “panpłciowości” niż postępowcy. Oto kilka z komentarzy.
Myślozbrodnię szybko wyczaili funkcjonariusze michnikowej Policji Myśli, którzy postanowili usunąć artykuł, a dziennikarza, który opublikował list, wysłać do obozu reedukacyjnego organizowanego przez Ministerstwo Miłości… tzn. przez Fundację “Trans-Fuzja” walczącą o prawa osób transseksualnych.

Lewica naprawdę zaczyna powoli zachowywać się jak bohaterowie orwellowskiej antyutopii. Pamiętajmy, że choć sam Orwell miał poglądy socjaldemokratyczne, krytykował on w swoich dziełach skrajną, totalitarną lewicę, których przedstawicieli poznał podczas wojny domowej w Hiszpanii. Jak widać lewica coraz śmielej kroczy ku przeobrażeniu się w czerwony totalitaryzm, krytykowany przez brytyjskiego pisarza. Nim się obejrzymy, a naprawdę będziemy żyć w rzeczywistości rodem z “Roku 1984”.

Zarówno wpis, jak i post na Facebooku, zostały usunięte przez Wyborczą. Na szczęście w internecie nic nie ginie. Pod tym wpisem ludzie w komentarzach zamieścili wiele screenów zarówno artykułu, jak i komentarzy pod nim.

 

Konrad Hryszkiewicz

Nazywam się Konrad Hryszkiewicz. Prowadzę z sukcesami kilka facebookowych fanpage'y m.in. Partię Rakłem i Męski Głos. Zawodowo zajmuję się dziennikarstwem. Interesuję się historią, polityką, problematyką społeczną i sportem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *